Gry i podwójne standardy

Od wielu lat gram. Ciężko było by mi powiedzieć, która gra lub seria są moimi ulubionymi. Ostatnio wolę gry, które mają mocno zarysowaną fabułę, korytarzowy model pokonywania poziomów i niezbyt wygórowany próg wejścia. Takie Uncharted, The Order 1886. Tam nie trzeba się zastanawiać nad sterowaniem, poukładaniem tych wszystkich przedmiotów w odpowiednie buildy. Można sobie po prostu iść przez fabułę i jakoś mocno nie zastanawiać się nad głupotami pokroju perki.

Nie jest to oczywiście równoznaczne, że nie znam innych produkcji. Staram się co prawda, ze względu na ograniczenia czasowe sięgać po łatwiejsze rzeczy, które wymagają ode mnie tego, że nie będę musiał doktoryzować się z kolejnego świata fantasy czy jak wspomniałem statystyk przedmiotów.

Przez te wszystkie lata obserwuję oczywiście zmiany w strukturze produkowania gier. Szczególnie widać to w warstwie odpowiedzialnej za grafikę. Co rok to ładniej. Oczywiście trafi się czarna owca lub taka FIFA co to z roku na rok jest praktycznie tym samym kotletem, ale nie o tym.

Interesuje mnie w ty tekście coś innego i zaraz o tym powiem bardzo dokładnie przechodząc przez kolejne kawałki układanki.

Brutalność.

Zacznijmy od tego. Większość bohaterów akcyjniaków to seryjni, bezduszni mordercy. Uncharted? Mamy trofea za zabicie setek wrogów. Ostatecznie musimy odstrzelić po kilkadziesiąt NPC za pomocą różnych broni plus do tego trzeba spełnić specjalne warunki. Ostatecznie Nathan Drake jest seryjnym mordercą choć z rozbrajającym uśmiechem na ustach.

Wszystko zaczęło się dawno temu od pierwszych strzelanek. I jeśli w Doomie naparzaliśmy w miarę równo do ludzi i demonów, tak w Wolfenstein rozwalaliśmy ludzików w mundurach SS na potęgę. Duke Nuken miażdżył kosmitów. Lara Croft, szczególnie w nowszych odsłonach, ma na swoich rękach więcej krwi niż Kuba Rozpruwacz. GTA, można jeszcze powiedzieć o GTA. Tam to dopiero się działo.

Nie będę moralizował. Wojna i przemoc to całkiem spory kawałek marketingu. Dzięki temu mamy dynamiczną rozgrywkę, możliwość sprawdzenia się na wirtualnym polu walki z innymi graczami. Szczególnie polecam w tym miejscu niedocenioną produkcję Titanfall 2, świetne, dynamiczne i różnorodne multi.

Doszliśmy do tego, że większość gier AAA musi zawierać przemoc. Nawet jeśli jest ona w jakiś sposób zbędną. Niech za przykład posłuży skąd inąd genialny Minecraft. W trybie survival mamy do czynienia z dziesiątkami wrogów, nie są to ludzie, ale jednak trzeba założyć hełm, złapać za miecz i ciąć pajączki czy inne zombiaki. Ba. Minecraft ma też tryby multiplayer, gdzie zmagamy się z innymi graczami.

Strzelanie wrogom w głowę czy wbijanie noża w plecy stały się normalnym elementem każdej gry. Po prostu. Na całe szczęście Batman pozostał tam, gdzie być powinien. W trylogii Arkham Netoperek nikogo nie zabija. No ok. Może złamał kilka kości, kręgosłupów, szczęk, ale spokojnie, każdy potem wiódł szczęśliwe życie, część z jest przeciwników mogła nawet wystartować w maratonie.

Można zatem uznać, ze element przemocy jest stałym elementem każdej z gier, która nie jest grą sportową (z wyłączeniem UFC i pochodnych), a i jest jeszcze Undertale, który do samej walki podchodzi w sposób, co najmniej niestandardowy.

Golizna damska.

Od wspomnianej Lary trzeba rozpocząć, a potem to już z górki. Szczucie cycem jest na porządku dziennym. Tak tym też sprzedaje się gry i to na potęgę.

Lara to słaby bo wręcz ikoniczny przykład. Dobra. To dowolna japońska gra. Przecież tam bez dużego biustu to chyba nic nie powstało. Aż dziw, że w MGSie jest tak delikatnie. Może dlatego, że Kojima jednak celuje w inny rynek? No nie wiem.

Wiesiek i sceny zmagań łóżkowych Geralta. To też temat rzeka. Wszędzie ten cyc.

Co ciekawe i jest to podwójnym standardem to w GoW III mamy Afrodytę, z którą można trochę pobaraszkować. Można. Takie QTE się odpala i trzeba naciskać guziczki. Tylko, że kamera nie pokazuje samej sceny. Widzimy koleżanki Afrodyty, które obok stoją, przyglądają się i płoną rumieńcem. W grze, w której odrywamy głowę Heliosowi i nosimy ją sobie przy pasku, oślepiamy Posejdona, a Herkulesowi miażdżymy twarz. No tak podwójny standard. Przemoc jest spoko, ale sex już nie.

No i doszedłem do sedna tej notki.

W przemyśle growym, za wyjątkiem bardzo niszowych produkcji, do tematu seksualności podchodzi się w sposób, co najmniej wybiórczy. Mamy niby w Wieśku trochę odważniejsze sceny, Simsy się pikselizują w trakcie zabawy. Jednak sam sex jest traktowany trochę jak zło konieczne, którego jednak nie będziemy pokazywać, bo co?

Sceny walki są niesamowicie szczegółowe, odrywane kończyny, rozpłatana czaszka, zbliżenia na rozrywane worki mosznowe w serii o snajperach. To wszystko jest. Mało, przypomnijcie sobie x-ray z Mortal Combat. Łamane kości, pękające czaszki, wyrywane organy wewnętrzne. Śliczne.

Cyca też potrafimy pokazać. A to nie jest problem.

Przecież w ostatnich miesiącach wyszedł Conan, MMORPG osadzony w uniwersum bohatera granego przez niejakiego Arnolda, gdzie można było zamodelować siusiaka w edytorze postaci. Tak. Pierwszy raz ktoś wpadł na pomysł, że można by. Jakie było oburzenie. Jad lał się z każdej strony. Tylko, że rozmiar biustu można edytować w niemalże każdej grze cRPG/MMORPG i to od dawna, nikogo to nie dziwi. No ale tu siusiak, no jak to tak?

Mogę również przyznać bez bicia, że pierwszy raz męskie narządy rozrodcze widziałem w The Order 1886. To chyba pierwsza gra, w której nikt nie bał się pokazać chłopa tak jak stoi, bez zakrywania elementami wystroju otoczenia miejsc strategicznych. Stało się coś? No chyba niezbyt.

Wejdę teraz na chwilę w nie swoje buty. Na krótką chwilę, żebym się za bardzo nie przyzwyczaił.

Przemysł gamingowy sprzedaje to co chcemy kupić. W zasadzie można powiedzieć, ze przemoc i kobiece wdzięki to towar uniwersalny. Jest to spoko, prawda. Lepiej nastolatkom sprzedawać brutalność i damski cyc niż akt seksualny, bo ten jest niezgodny z, no właśnie z czym?

Dla większości zdrowo myślących, dorosłych ludzi, zmagania łóżkowe to jedna z przyjemniejszych rzeczy, możliwych do robienia. Nie ma sensu się okłamywać. Zazwyczaj jest to pozytywne doznanie, przyprawiające o rumieńce. Niekiedy wręcz zmuszające pół osiedla do wyjścia na balkon na papierosa. Oprócz aktów niechcianej agresji czy będących poza normami dewiacji, jest to czynność nacechowana pozytywnie, gdzie nie jest potrzebne tłumaczenie komukolwiek, dlaczego jest to takie fajne. No po prostu.

Lecz. Wygląda na to, że sam przemysł gamingowy, może popychany przez jakieś irracjonalne lobby, stara się na pierwszym miejscu pokazywać elementy, które są nacechowane w sposób negatywny. Może przemoc i masowe morderstwa to mokre sny większości z nas? Mógłbym się założyć, że co najmniej kilka osób, które poznałem w moim życiu chciałyby posiadać jedną z pań z Dead or Alive, może nie jako niewolnicę, ale chociaż na godzinę. Ostatecznie dziewczyny są sprzedawane jak każdy inny towar, dlaczego by nie?

Przez Dooma i Larę, do siusiaka z The Order 1886. Trzeba przyznać, że doznania, które proponuje nam elektroniczna rozgrywka są wybiórcze. Ochrona nieletnich i sam idiotyczny system PEGI nieefektywne. Szkoda.

Celem dzisiejszych twórców jest Imersja, zanurzenie się w grach. Rozumiem, że kolejna część popularnej strzelanki będzie miała podtytuł „Symulator mordercy”. Dlaczego by nie? Może szowinistyczna DoA dostanie dopisek „Targ niewolnic”?

Tak, lewak ze mnie wyszedł.

Tylko, że to nie tak.

Nie chcę powiedzieć, że źle ćwiartuje mi się wrogów w Doomie, jednocześnie jakoś widok siusiaka w The Order 1886, nie jest tym o czym marzyłem. Zmierzam do tego, że dotarliśmy do punktu, gdzie wartości pozytywne, stały się, czymś mniej fajnym, niż te będące jednak negatywnymi, tymi z którymi czysto teoretycznie walczymy. Nie oszukujmy się gry po części wychowują młodych ludzi.

A i na koniec, decyzja z dodaniem modeli kobiecych do Battlefield V jest dobra. Zgadzam się, niepotrzebnie na cokolwiek czekali. Wiecie dlaczego? Bo mi wszystko jedno kim gram, szczególnie w FPSie. Z resztą i tak pewnie grać w to nie będę. Wkurwiają mnie snajperzy, niezależnie od tego czy jest chłopem czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *