Jak się robi RPA?

Posiadam dosyć interesującą cechę związaną z aspektami korporacyjnymi.

Cechę. Hehe… no nie jedną. Raczej taki zestaw.

Po pierwsze jestem cholernie leniwy. Tak. Jeśli mam dwa razy zrobić dokładnie to samo, a nie jest to parzenie kawy to mnie trafia w środku. Stąd szybko opanowałem Crona. Good bless Linux.

Duo. Jestem ignorantem. Nie lubię bawić się małymi i nie istotnymi rzeczami. Wolę tematy, które są duże. Nie chodzi tutaj o to, że lubię spijać śmietankę z dużych projektów. Raczej, nie lubię poświęcania czasu na małe rzeczy. Podobno jest taka zasada, że 10% tematów przynosi 90% zysków. Chyba tak jest, może proporcja inna. Nie ważne.

Trzecie. Przecież ja jestem programistą, dobra bardziej analitykiem niż programistą. Nie ważne. Po mimo wszystko wolę jak się do mnie mówi Jsonem niż durnym korpomailem.

Na koniec dochodzi do tego, że ja jednak kumam ten biznes. Wiem, że trzeba zarabiać, a to się robi na różne sposoby. Niekiedy trzeba uciąć gałąź, która przynosi największe straty. Można też wzmocnić stronę, która będzie przynosić najwięcej złotówek. Różnie można.

Co dalej. A RPA z tytułu.

Znowu się rozgadałem…

Dobra. Dam Wam przepis na wdrożenie robotów RPA w Waszej firmie. Przepis jest gratis.

Zaczynacie od znalezienia w firmie lub poza nią 2-3 deweloperów. Wybieracie ludzi komunikatywnych. Gburów odrzucacie. Dlaczego? Bo ten człowiek nie ma siedzieć w flanelowej koszuli i zasuwać na klawiaturze tylko pozwać Wasze procesy, gadać z operacjami i mając doświadczenie jako programista dodać kilka groszy do projektu. Ma pomóc liderowi projektu to wszystko rozwinąć.

Potem wybieracie kilka takich chamów jak ja. Dajecie im raport z czynności manualnych. Kilka dni na poagregowanie i ruszenie dupska do operacji. Tak to ma wyglądać. Wsadzacie w auta ludzi, którzy usprawniają sobie każdy kawałek pracy, olewają drobnicę, znają się na biznesie i potrafią gadać z deweloperem jak z kolegą ze szkolnej ławki. Oni mają za zadanie pojechać, napić się wódki z ludźmi, pogadać z nimi, zaskarbić sobie sympatię i poznać ręczne procesy.

Taki człowiek jak sobie 2-3 dni poogląda co to się tak naprawdę robi w ekipie operacyjnej to będzie miał dość. Dajcie mu przetrzeźwieć, potem pozbierajcie w kupę nagrania, zdjęcia i wnioski.

Pozbierane w kupę spostrzeżenia tego biednego włóczykija wysyłacie do dewelopera. Chłopaki i dziewczyny siadają razem i robią robota. Ciągle korygują się z operacjami. Taki Agile. Dosłownie.

Wiecie co z tego dostaniecie?

Jakieś 70-80% procesu szybsze o 70-80%.

Mało?

Dajcie chwilę na rozpracowanie deweloperom tematu.

Operacje znajdą za chwilę błędy i podrzucą co by tu jeszcze można było zrobić.

Biedny PO z nudów zajmie się kolejnymi wymaganiami, żeby uwolnić następną grupę ludzi od roboty głupiego.

Wiem. To wszystko brzmi bardzo trywialnie. Jak dobra zabawa.

Pod spodem oczywiście jest kasa. RPA ma proste zadanie. Ma minimalizować koszty. Każdy rekord przerobiony przez RPA będzie zrobiony lepiej. Będzie tańszy. Lepszy jakościowo. Zawsze na czas. Nie będzie zależny od humorków, pogody, katarku.

Co będziesz musiał jednak mieć?

Oczywiście narzędzie. Jakiś soft. Nie wiem, nie znam się jeszcze na tyle, żeby powiedzieć, że A jest lepsze od B. Nic nie polecę.

Równie ważne jest to, żeby mieć odpowiednich ludzi. Przykro mi. Jeśli myślałeś, że kupisz kilku ludzi i będą sobie siedzieć i dziergać to się mylisz. Musisz każdemu z tych deweloperów i PO płacić. Coraz to lepiej. Może i z każdym zakończonym sukcesem jakaś małą podwyżka? Stówka więcej? Może premia? Po kwartale dasz im 5% zaoszczędzonej kasy do podziału? Nie istotne jest jak. Najważniejsze, żeby doceniać tych ludzi finansowo. Inaczej wrócisz do szukania na rynku lub robótek ręcznych. Co wolisz?

Z RPA mam coraz to lepsze doświadczenia. Uczę się tej technologii, zrobiłem dopiero 5 robotów. Przynajmniej w roli tego PO co to wymyśli i mówi jak ma być, a niekiedy wjedzie do dewelopera i powie mu, że ma inny pomysł i zrób to tak.

Po kilku miesiącach widzę wiele plusów. Ogrom. Głownie od strony jakościowej i kosztowej. Wszak jakość to i koszty. Jak by nie było.

Czy warto?

Nie zawsze. Jak masz małą firmę to Cię koszty zabiją.

Sensowne jest robienie jednego robota dla zadań co najmniej 1 osoby w skali miesiąca. Musisz pooglądać i policzyć. Robot będzie robił za darmo przez cały rok. Raz musisz zapłacić PO i deweloperowi potem już czysty zysk. Dla mniejszych zadań? Na upartego można.

Jakieś rady na początek?

Pamiętaj, że robot może trafić na coś z czym nie da sobie rady. Miej plan na obsługę błędów.

Maszyna wirtualna może się wywalić. Komunikacja zepsuć. Pamiętaj o monitoringu i planie awaryjnym. Bez tego nawet nie zaczynaj robotyzacji. Nie dojrzałeś do tego jeśli myślisz, że wszystko będzie super.

Małe rzeczy! Z tym oglądaniem procesów, wybieraniem największego i zwalnianiem piętra ludzi to żartowałem oczywiście. Zacznij od czegoś małego. Daj organizacji miesiąc, może dwa na naukę. Niech zrozumieją jak to działa. Co się może zepsuć. Nie licz na to, że będzie to koparka. Kupię, wsadzę człowieka i będzie kopać. Dojrzej.

W sumie tyle. O RPA na pewno będę jeszcze pisał. Temat jest dla mnie czymś ciekawym. Nie jest to AI, raczej całkiem nieźle zrobione algorytmy decyzyjne, które biegają po ekranie i udają, że się znają.

Bawcie się dobrze.

Jedna myśl do “Jak się robi RPA?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *