O co chodzi z tymi taczkami?

Mogę śmiało powiedzieć, że w prowadzeniu biznesu nie mam doświadczenia. Nigdy nie nazywałem się firmą, nie miałem spółki. Jakoś tak wyszło. Za to zrobiłem kilkadziesiąt projektów. Większość z nich była projektami umocowanymi w IT. Z tym to ja mam doświadczenia. Często w roli żagla, steru i okrętu. Teraz nieco mniej. Product Ownerem jestem. Wiem, słabo, nudno i w ogóle jakoś tak nie fajnie. Szkoda.

Do rzeczy.

Biznes jak i każdy duży projekt to coś co się zaczyna i w sumie to nie kończy. Ciągle coś dorabiamy, zmieniamy, koncepcje nam się zmieniają, bo przecież ciągle się uczymy. Zmienia się też rynek. Doskonali technologia. Rzeczy, które kiedyś były trudne do wykonania, teraz są jakoś tak łatwiejsze, bardziej dostępne.

Dobrym przykładem jest RPA. Przed tą technologią można było robić dokładnie to samo ale trochę trudniej. Mniej graficznie. Java.Robot. Można było.

To o czym będę teraz pisał tyczy się projektów. Odniosę się jednak do doświadczenia z rynku. Czegoś mocno oddalonego od branży, w której pracuję. Pogadam trochę o tym jak dzisiaj działają sieci kurierskie.

Mamy na rynku kilku mocnych graczy. Oczywiście Pocztę Polską. Jest też InPost i powiedzmy DHL. Kilka firm, które niby robi to samo, każda z nich trochę inaczej ale, ale. Co mnie to obchodzi? Ja jestem klient Janusz. Kupię coś na allegro i ma do mnie dotrzeć. Ma się to stać tak, żebym nie zauważył procesu. Płacę, podaję adres i czekam na SMS. Względnie sprawdzę sobie status na stronie. To wszystko.

Dlaczego wymieniłem te kilka firm przy temacie projektów długoterminowych?

Metodologia Agile mówi wprost, że nie robimy rewolucji. Działamy ewolucyjnie. Oznacza to, że robimy wolniej za to dokładniej. Skupiamy się na detalach, dopieszczamy, olewamy małe rzeczy, z których nie ma uzysku. Na koniec dnia produkt ma być na tyle dobry, żeby nie było potrzeby pokazywać jak z niego korzystać. Ma się sam bronić.

Co na to Poczta?

Wiecie co? No przecież skąd macie wiedzieć?

Poczta Polska chyba zrozumiała manifest Agile.

Jestem ich klientem od lat. Trochę z przymusu, choć ostatnio z przyjemności.

Okazuje się, ze Polska Poczta nieustannie się doskonali. Ma oczywiście niewątpliwą przewagę związaną z dostępnością placówek ale poszła o krok dalej. Dostaliśmy całkiem ciekawą hybrydę tradycji z nowoczesnością. Są kurierzy, są placówki, nadal te durne kwity awizo w skrzynce i jednocześnie SMSki. Oczywiście standardem jest to, że mamy też tracking.

Potem jest DHL i InPost. Co z tymi firmami? Weszły z fajną obsługą naście lat temu. Pokazali, że poczta może przyjść do blaszanej puszki lub Pan może do domu dostarczyć za jakieś 20 PLNów.

Poczta przez ostatnie kilkanaście lat bardzo się rozwinęła. Dostosowała się do rynku. Wdraża nowe, działające rozwiązania.

DHL i InPost? Tam się nic nie zmienia. Co gorsza, dlatego, że się nie zmienia to tak naprawdę cała obsługa marnieje. Wiem. Chatboty są. Co z tego? Ja nie chcę gadać z Chatbotem. Nie interesuje mnie jego zaawansowana integracja z systemem trackingowym czy też udawana elokwencja. No, dobra. Technicznie mnie interesuje. Ale teraz jestem klientem.

Widzisz, drogi czytelniku. Mam marne doświadczenia. DHL mnie okłamał. InPost mnie okłamał. Poczta nigdy.

Serio.

Jak to się ma do projektów?

Poczta, mam wrażanie, że tworzy rozwiązanie. Jedno, małe. Przyzwyczaja się do niego. Uczy siebie i klientów. Daje sobie przestrzeń na jakieś błędy. Poprawia je. Komercjalizuje i zabiera się za kolejne.

Co z konkurencją? Staracie się mam wrażenie zrobić takie same błędy jakie ja popełniłem w ostatnim projekcie. Chciałem mieć wszystko, szybko i dobrze. Tak to się nie da. No nie. Problem polega na tym, że dzisiaj tak się nie da. Zachowujecie się jak robotnicy, którym płaci się za godzinę. Zasuwacie z taczkami ale nic nie dowozicie. Właśnie tak mnie okłamaliście. Powiedzieliście, że będzie, nie byliście.

Proponuję Wam zrobić to co jak zrobię za chwilę. Zatrzymam się. Spojrzę na to co już zrobiłem, na to co jeszcze mam do zrobienia. Potem plany na przyszłość wrzucę na półkę. Zacznę naprawiać błędy. Pozwolę sobie na 2-3 miesiące nie myślenia o nowym tylko o tym co zrobić, żeby stare działało i nie przynosiło strat. Potem przyjdzie moment na nowe i lepsze.

Poczta to potrafi. Nigdy mnie nie okłamali.

Z tego miejsca chciałbym pozdrowić mocno zestresowanego Pana kierownika sortowni DHL z Warszawy. Jeszcze raz dziękuję, że przyjechałeś do mnie tylko po to, żeby naprawić błąd procesów w swojej firmie.

Również korzystając z okazji. Procesowcy DHLa, wstydźcie się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *