Po co nam ta cała analityka?

Zacznijmy od rysu historycznego.

Miałem jakieś 14-15 lat. Wiecie co się wtedy działo na świecie?

No dobra, skąd możecie wiedzieć skoro nie wiecie ile mam lat.

Powiem, będzie łatwiej.

Pokemony się pojawiły w TV. Ja do tego miałem komputerek. Pieszczotliwie dziada nazywałem Trabantem. Stare to było, słabiutkie. Działał na nim ledwo Baldur`s Gate i Office.

Co powstało z połączenia Pokemonów i działającego pakietu Office?

Najlepsze jest to, że całkiem nieźle zaprojektowana baza danych będąca Pokedex`em. Masa tabelek, relacji, formularzy. Wiecie po co to zrobiłem? Bo przepisywałem z emulowanego Pokemon Red na kartkę kluczowe informacje, potem przenosiłem do bazy danych, żeby na koniec dnia móc się wygodniej bawić z bratem jak to udawaliśmy trenerów i walczyliśmy ze sobą.

Minęło te 15 lat i trzeba by stać się dorosłym człowiekiem. Dobra, bez przesady. Dalej w Pokemony gram i trochę czekam na to jak wyjdą na Nintendo Switch, żeby ze spokojem w duszy powiedzieć, że na święta (których nie obchodzę) kupię sobie konsolkę z Pokemonami.

To już wiemy co mi zostało. Zabawki. Została mi również analityka. To w zasadzie jest moja praca. Siedzenie w tabelkach i szukanie dziwactw. Niekiedy robienie nudnych raportów, tego to nie lubię.

Dziedzina jest na tyle ciekawa i zmieniająca się, że trzeba się uczyć. Ciągle, nieustannie.

Zapukał do moich drzwi etap analityki ruchu WWW. O czym można pomyśleć? No tak o Google Analitics. W zasadzie narzędzie zmonopolizowało to co rozumiemy pod pojęciem badania ruchu na stronach. Trzeba korzystać.

Jak już wspominałem w wpisie odnośnie narzędzia do wizualizacji. Trzeba się uczyć od lepszych.

Potraktowałem wyzwanie poważnie. Jednocześnie z dużą dozą dystansu. Sorry, nie będziecie mi mówić, że jeśli coś jest zrobione dobrze to mam nie pooglądać bo nie wypada. Tak się niczego nie odkrywa.

Znalazłem praktyczne wykorzystanie analityki Google w perspektywie biznesowej, gdzie wykorzystanie zdobywanej wiedzy codziennie poprawia działanie narzędzia, pozwala na uczyć algorytmy pozycjonujące, poprawia jakość korzystania.

Wyobraźmy sobie usługę, która jest kierowana do konkretnego grona odbiorów. Klient ma dostęp do dziesiątek wariantów. Zależy mu jednak na czasie. Nie chce być też rozpraszany przez nie adekwatne propozycje. Istotne są dla niego konkretne, bardzo szczegółowe trendy. Zależnie od wielu czynników opcja produktu będzie inna dla Kowalskiego z Warszawy i Nowaka z Pcimia Górnego.

Zastanówcie się co to może być?

Pewnie strzelacie jakimiś samochodami, pralkami, mieszkaniami, biżuterią czy też doborem filmu w serwisie VOD.

Błąd.

Poprawną odpowiedzią jest branża porno.

Jest to jedna z najlepiej rozwijających się gałęzi gospodarki. Jest łasa na nowe rozwiązania technologiczne. Stawiam stówę, że branża porno będzie miała decydujące znaczenie w rozwoju AR i VR. Nie super technologie dla biznesu, nie rozrywka dla całej rodziny. Urządzenia VR i AR zrobią się tanie jak barszcz jak tylko branża porno się nimi zainteresuje, a fani ręcznych robótek zaczną szturmować sklepy z elektroniką.

Oczywiście nie mówię o branży jako całości. Raczej jednemu wycinkowi. Konkretnie mam na myśli ten blog. Spokojnie. Po wejściu zobaczycie tylko wykresy, uciech innej natury trzeba szukać na stronie głównej.

Dobra, już zaczynam się tłumaczyć.

To co Pornhub pokazuje na swoim blogu to zaledwie wycinek ich pracy. Takie coś na pokaz. Popatrzcie co mamy, tak się bawimy jak mamy chwilę czasu.

W zasadzie to co pokazują dostawcy filmów dla dorosłych w swoich analizach to w większości dane dostępne dla przeciętnego człowieka, który przeszedł przez tutoriale Googla. Trochę ruchu, jakieś ciasteczka, w zasadzie pierdoły.

To zróbmy analizę przypadku. Weźmy na tapetę francuzów i to jak oni korzystają z serwisu dla dorosłych.

Raport znajduje się tutaj.

Na dzień dobry dostajemy informację, że względem całego świata, we Francji korzysta się chętniej z komputerów vs urządzenia mobilne. Schodząc nieco głębiej, okazuje się, że tą różnicę robią głównie osoby po 45-tym roku życia, pewnie jakieś przyzwyczajenie. Mamy też ciekawy odchył w grupie 25-34, która o wiele częściej korzysta z komórek.

Co nam dają takie informacje. Hmmm. Francuz + komputer =  leki na potencję? Wiem, bezczelny jestem.  To może bardziej pro kliencko. Treści będą podstawiać się lepiej. Po prostu. Na razie odpuszczam marketing.

Co dalej. Na komputerach mamy sporo więcej wykorzystania Safari. Pomijam celowo resztę. Safari oznacza MACa, a to w domyśle raczej kogoś kto może odrobinę więcej wydać od przeciętnego człowieka. Dodajmy do tego to co wcześnie.

Komputerek + Safari + Francuz = droższe leki na potencję lub droższy Wideo Chat.

Dane o przeglądarkach na urządzeniach mobilnych są średnio interesujące. Może oprócz tego, że we Francji nieźle się sprzedaje Samsung i ludzie korzystają z domyślnej przeglądarki.

Potem okazuje się, że może się ciutkę mylę. Jednak to Jabłko nie jest aż tak popularne. Na Windowsach sobie instalują.

Zapisać i zapamiętać. Komputer + Windows + Safari + Francja = średnio zamożny pozer. Może lewe roleksy?

Co ciekawe, dalej mamy systemy na komórkach. O wiele więcej jest wykorzystania softu Blackberry i Windowsa. Dalej mało ale jednak więcej niż na świecie. Mówi to w zasadzie niewiele. Microsoftowi udało się zaprzepaścić szansę, a Blackberry jak działał, tak działa.

Przez grzeczność pominę sekcję związaną z konsolami. Nie chcę być niemiły do Microsoftu. Dobra, zaraz do niej wrócę.

Potem mamy TOPki wyszukiwani vs system na urządzeniu mobilnym.

Poskładajmy to jednak w kupę. Francuz jest raczej przywiązany i nie lubi zmian. Korzysta z PS Vita(patrz konsole przenośce), bo działa i będzie korzystał do oglądania filmów w zaciszu toalety. Używa też komputera(patrz wiek vs sprzęt), bo zawsze tak to robił i w sumie po co zmieniać? No właśnie, bo to co dobre to Francuskie (patrz TOP kategoria), chciałby oczywiście, żeby trafiło mu się coś ekstra i mógł zaznać luksusu (druga kategoria oraz ściema Windows + Safari), a i jak już facet się dorobi telefonu Jabłka to oddaje kobiecie (patrz TOP różnica procentowa Apple).

Przeleciałem przez dane na szybko. Nie rozczulałem się nad mini za bardzo. Może wyciągnąłem wnioski będące daleko idącym idiotyzmem i powinienem to odszczekać? Jak mi kiedyś Pornhub da dostęp to powiem co i jak 😉

Chciałbym, żebyś drogi czytelniku zapamiętał z tej lektury jedną ważną rzecz. Dane analityczne mogą być ładnym wykresem. Spoko. Nawet jak przeczytałeś Anal to może coś tam się uśmieszek pokazał.

Najważniejsze jest to, że te dane to po prostu złotówki. Zbierasz, oglądasz i decydujesz. Taki mikroprofil to kończy robotę po średnio 10 minutach, to wrzucamy mu takie propozycje, żeby zobaczył minimum 1 reklamę. Reklama będzie taka, bo dla tego typu konwertuje się najlepiej cośtam.

Tak, tak. Branża porno jest trochę wstydliwa. Tylko, że ona zarabia kasę. Robi to coraz lepiej. A ty co? Dalej Excel?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *