Project stream

Po dzisiejszym newsie powinno w świecie gamingowym co najmniej wrzeć. Google ogłosił testy swojej platformy streamingowej. Nie będzie to klon Netflixa, ale czegoś na kształt PS Now. O co chodzi? Odpalamy klienta i gramy w grę. Nic nie ściągamy. Po prostu uruchamia nam się ładna grafika, wszystko w chmurze i zasuwamy sobie w takiego Assasinka. Cóż do teraz to się nikomu nie udało, a przynajmniej nie wyszło dobrze. To jak teraz będzie?

Może najpierw rys historyczny.

Jednym z pierwszych systemów streamingowych, które dostałem w moje łapska był ten od Sony. Tylko nie mówię, o PS NOW, ale o Remote Play między PS3/4, a PS VITA. Dobra. Właściwie jedynym powodem kupienia kieszonsolki Sony była ta gra zdalna. Niby fajne to miało być. No i jest. Grafika jest rewelacyjna. Może sterowanie nie zawsze jest świetne, bo też VITA jest jednak niszową zabawką to i nie wszyscy wydawcy interesowali się tym, żeby grało się wygodnie.

Skoro jest tak fajnie to dlaczego technologia nie zawojowała świata? Bo właśnie nie jest tak super. Największy problem to jakość połączenia. Szczerze mówiąc nie wiem jaka musiała by byś, żeby było super. Grałem zaraz obok routera i kilkaset kilometrów od niego. Bywało tak, że obraz był idealny, a sama gra bardzo płynna. Było też tak, że warunki potencjalnie były idealne, ale po prostu coś nie grało i połączenie się zrywało lub gra nie reagowała na polecenia tak szybko jak byśmy sobie tego życzyli. W wielkim skrócie technologia zawiodła.

Prawda jest taka, że właśnie połączenie z siecią i odpowiedni sposób przekazywania danych jest tutaj najważniejszy. Oczywiście nie jest to skomplikowane i odkrywcze stwierdzenie. Dobre połączenie to podstawa. I szczególnie tutaj przydaje się dobrej jakości łącze światłowodowe. Ciężko ukryć, że jest to przyszłość w kontekście technologii.

Najbardziej znana w Europie usługa tego typu to PS NOW. W zasadzie wymaga ona telewizora z odpowiednim oprogramowaniem i pada z PS4. No i oczywiście życia tam, gdzie udostępniono technologię. Cechy? Kilkadziesiąt złotych, dostęp do biblioteki głównie składającej się z gier z PS4 no i oczywiście streaming, bez konieczności posiadania specjalnego sprzętu. Jak w przypadku Vity brzmi nieźle. Wady? Dokładnie takie same. Trzeba mieć niezłe łącze i sporo farta, żeby to wszystko działało tak jak chcemy. Nie mówimy tutaj o nowościach, które biegają w 60 klatkach i 4K (no dobra, raczej w full HD), gra się raczej w produkcje mające kilka lat więc technologicznie są one nieco zacofane względem dzisiejszych gier AAA.

Coś podobnego próbowała robić nVidia, ale nie interesowałem się szczególnie tym rozwiązaniem. Pozostawię tutaj pole na komentarze, może ktoś to testował i może powiedzieć więcej.

Zatem mamy już działające technologie, które wymagają szybkiego łącza. W praktyce nie da się z niej korzystać na tak masową skalę jak by chcieli tego twórcy, no bo się nie da. Wymaga zbyt wiele kosztów i uwarunkowań technicznych, żeby mogła być wykorzystywana.

No i jest Google.

W co najmniej ukryciu, od kilku lat opracowują technologię streamingu gier. Przyszedł czas na otwarte testy. Co w tym takiego niezwykłego?

We współpracy z Ubisoft udało im się przenieść nowego Assasina do Chrome. Tak do przeglądarki internetowej.

Udowodnili to filmem, który znajduje się na ich kanale na YouTube, można go zobaczyć poniżej.

Rozgrywka według zapewnień twórców jest płynna w 1080p i 60 klatkach. Oczywiście, można spodziewać się, że będą jakieś spadki prędkości i jakości ale nadal!

Można się pokusić o pytanie dlaczego tak się tym podniecam?

Bo to jednak Google. Firma, która pokazała, że można zrobić platformę do streamingu na żywo, gdzie kilkadziesiąt tysięcy osób ogląda treści, publikuje w czasie rzeczywistym komentarze i wszystko działa w zawrotnej jakości 4K. Umożliwia śledzenie setek jak nie tysięcy treści jednocześnie. Daje możliwość tak dogłębnej analizy danych, że w zasadzie wiemy wszystko o osobach, które korzystają z naszej witryny, jesteśmy w stanie odpowiednio się pozycjonować i dzięki temu na zasadzie win-win wszyscy zarabiamy. Bo fakt jest taki, że Google zarabia sporo na reklamach i to jest ich główne źródło kasy.

Jedno odejście od tematu. Internet to teraz dwie firmy Facebook i Google. To te dwie firmy mają środki na rozwój technologii i odpowiednią infrastrukturę, żeby ją wdrożyć. Najzwyczajniej w świecie. Każda inna firma chce być taka i chyba nie ma na to szans. Może Elon Musk byłby w stanie, tylko, że on się w AI nie będzie pchać, a to jest jednak przyszłość. Koniec dygresji.

Oczywiście nie można ufać w ten projekt bezgranicznie. Pamiętamy co najmniej jeden duży projekt Google, który utknął w martwym punkcie i zwinął się z rynku tak szybko jak się pojawił. Co prawda jest jakiś pomysł, żeby korzystać z niego mniej na rynku konsumenckim, a bardziej w biznesie i to ma sens, w połączeniu z AR. No tak, zdecydowanie.

Chciałbym sprawdzić samemu jak działa Project Stream i podzielić się opinią. Jednak internetowy gigant ograniczył zasięg bety do terenów USA, zapewne ze względu na wydajność. Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, kiedy usługa będzie dostępna w Europie.

Teoretycznie można pobawić się z VPNem co spróbuję zrobić. Obawiam się oczywiście, że efekty będą takie sobie, strata ze względu na odległość + VPN też swoje będzie zabierał. Gdyby ktoś chciał się pobawić to tutaj można się zarejestrować: https://projectstream.google.com/

Czy można to jakoś podsumować?

Jeśli im się uda, a wygląda na to, że jednak mogą dać radę, patrz doświadczenie z YouTube, to czeka nas nowe.  Bardzo nowe. Bo przecież jeśli uda się odpalić streaming na przeglądarce w komputerze to dlaczego nie na innym urządzeniu, może na komórce lub tablecie? Przecież trzeba tylko trochę RAMu, szybkie łącze i jakiś kontroler podpięty do wyświetlacza. Właściwie to cała zabawa w takim środowisku sprowadzi się tylko do tych kilku rzeczy.

Jeśli im się uda to za kilka lat, bezpowrotnie znikną konsole do gier, a przynajmniej takie jak te znane teraz. Zniknie też fizyczna dystrybucja gier, nie będzie potrzebna. Jedyne fizyczne produkty, które mogą być sprzedawane to oczywiście kontrolery i może hybrydy telefonu i kontrolera. Coś na kształt wspomnianej wcześniej Vity z tą różnicą, że będzie miała świetną kartę sieciową, dobry ekran i oczywiście wygodny kontroler.

Zastanawia mnie to, co się stanie ze sprzętem? Czy jego rozwój zostanie przystopowany? Można wprost przyznać, że rozwój procesorów, kart graficznych i pamięci RAM jest mocno skorelowany z potrzebami gier AAA. W rozwiązaniach biznesowych nie potrzeba aż tak dużo tych urządzeń i nie muszą rozwijać się tak szybko. Sporo zmienia też chmura i mechanizmy pracujące w ten sposób, trochę tego procesora trzeba, ale nie tak dużo jak na użytek prywatny, nie muszą być one dostarczane pod każdą strzechę.

Niemniej nie można już teraz mówić o tym, że usługa odniesie sukces. Oprócz aspektów technicznych czyli głównie czasu reakcji na polecenia gracza, są jeszcze inne, nie mniej ważne rzeczy. Istotna jest biblioteka i sposób dystrybucji. Jeśli będzie podobna do sprzedaży filmów przez Google Play czy YouTube, może się okazać, że chętnych będzie niewielu. Raczej dobrym rozwiązaniem jest coś na kształt EA Access czy właśnie PS NOW. Rozsądna biblioteka, również nowych tytułów w nienajgorszej cenie. Jeśli to dostaniemy to świat graczy zmieni się bardzo mocno.

Jeszcze jeden komentarz, tak rzutem na taśmę. Nie byłbym się jakoś szczególnie o Japończyków i ich PlayStation. Faktycznie, jeśli technologia będzie działać i Sony również sobie z nią poradzi to na pewno nie zginie. Nadal będzie grała ekskluzywnymi produkcjami tylko na swoją platformę i dzięki temu utrzyma się na powierzchni. Będzie to podobna sytuacja do Netflixa, HBO GO i za chwilę wchodzącej na rynek platformy firmy Disney. Po prostu się konsumenci się podzielą na kilka platform.

Tak to widzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *