Szwagier, mam pomysła

Uznałem, że mam dobre flow i powinienem coś naskrobać. Szczególnie, że ostatnimi czasy zrobiło się nie miło. Wynika to głównie z tego, że utrzymuje mnie przy egzystencji permanentny wkurw. Taki co to można na niego spojrzeć z boku i powiedzieć. O kurwa! No mniej więcej tak.

Jest to oczywiście spowodowane nawarstwieniem się kłopotów natury różnej. Coś się spierdoli prywatnie, potem służbowo i mamy ogólny śmietnik. Takie życie.

Chciałem o czymś przyjemnym. Może o tym, że w góry idę, albo nakupowałem sobie klocków Lego i świetnie się bawiłem przez te kilka godzin. Jednak postanowiłem nie spuszczać z tonu i pozostać przy tematach raczej technicznych.

Są tematy, które mnie wybitnie denerwują. Jest coś w tym, szczególnie jak poznałem mojego ulubionego szwagra trochę bliżej. Denerwuje mnie wykluczenie społeczne Polski B. Wiecie. Ja mieszkam w dużym mieście. W sumie to w Stolicy. Nie jest to może powód do dumy. Bo tu nie o to chodzi. Dumny nie jestem i tęsknię nieprzerwanie do miejsc przyjemniejszych niż betonowe osiedla. Ciągle pozostaję tym dzieciakiem z relatywnie małej miejscowości, gdzie każdy się znał i w sumie to wszyscy mieliśmy podobne problemy i pomysł na dalsze życie.

Jak się to ma do wielkiego miasta i szwagra?

Trochę o tym pisałem wcześniej. O w tym wpisie.

Zacząłem drążyć sieć. Przeglądać i się zastanawiać.

Narastający we mnie wkurw spowodował, że muszę odszukać ujście dla niego w jakimś przemyślanym projekcie, który pochłonie mnie na długie wieczory nadchodzącej jesieni.

Wymyśliłem.

Chciałbym, bardzo górnolotnie, ale zniwelować poziom wykluczenia technologicznego wśród młodych ludzi z obszarów tej brzydko nazywanej Polski B.

Szperam i tak naprawdę znajduję bardzo dużo kursów, jakiś szkoleń. Wszystko w dużych miastach albo za duże pieniądze. Jest oczywiście kilka fajnych inicjatyw. Mają one różne cechy. Swoje plusy i minusy. Oczywiście. Tak musi być. W zasadzie jeśli masz szczęście i Twoi rodzice mają kasę lub są w stanie Cię podrzucać codziennie na zajęcia to super. Tylko, że to nadal wykluczenie. Trzeba być mobilny, mieć fundusze. Ciężki temat.

Na co wpadłem ja i będę ze szwagrem rozwijać?

Uznaliśmy, że jesteśmy w stanie bawić się mocno skomplikowanymi językami i coś tam w nich pisać. Oczywiście mamy od cholery barier.

Taką podstawową jest literatura, która (chyba za wyjątkiem serii Rusz głową) jest nie przystępna. Po prostu jest trudna, nawet miejscami dla mnie. Muszę często się zastanawiać co autor miał na myśli, żeby ruszyć dalej. Trochę nie fajnie. Wiem, że celem jest uczenie dorosłych ludzi z jakąś wiedzą. My szukamy czegoś innego.

Kolejny temat to dokumentacje i sam StackOverflow. Trzeba zasuwać po angielsku. Tylko, że dzięki temu próg wejścia zaczyna się robić bardzo wysoki. Załóżmy, że uczymy się języka GAS (Google Apps Script), przecież ten język ma od cholery zastosować i w życiu codziennym i w biznesie. No i co? Trzeba siedzieć z translatorem lub słownikiem. Szkoda.

Co jeszcze? Kursy dla dzieci uczą myślenia programisty. Pokazują jak powinno się tworzyć algorytmy i w ogóle, że wszystko jest ładne i kolorowe. Fajnie. Tylko, że tak to nie wygląda normalnie. Zwykle to siedzenie z IDE i Debugerem i patrzenie się na kolorową składnie i szukanie tego durnego błędu co to wywala cały świetny program.

Dlaczego to takie ważne?

Uważam na przykładzie Maćka, że można w wieku nastu lat usiąść do IDE i zacząć coś pisać i nawet chwalić się efektami tej pracy o ile ktoś Cię nauczy tego. Opowie w sposób przystępny.

Dlatego w mojej głowie powstał projekt stworzenia platformy, na której będziemy razem ze szwagrem starali się wyjaśnić jego rówieśnikom, dlaczego można, mając 12 lat napisać coś fajnego w Javie lub VBA czy GAS i może powinno się pozwolić sobie na zaprzestanie oglądania ładnych aplikacji do samorobienia kodu, a powinno się podwinąć rękawy i ruszyć z robotą.

Co dalej z tym będę robił?

Pewnie szukał fajnego języka, którego się razem nauczymy i na tej podstawie stworzymy jakiś kursik. Zobaczymy w jakiej formie. Może Youtube, może materiał eBook, a może osobny portal z rozwalonym tym wszystkim tu i tam. Zobaczymy.

Gdyby ktoś wpadł na pomysł, że chce nam pomóc? Hmmm. Pizza by się przydała 😉

A tak na poważnie, to porady są mile widziane. Najważniejsze jest to, że chcę zrobić coś dla dzieciaków. Nie przejdą kopiuj-wklejki z portali dla deweloperów. Porada mówiąca- patrz tam jest kurs za 5k, to wiecie, gdzie możecie sobie wsadzić?

I najważniejsze, to ma być dostępne dla wszystkich. Taki jest cel. Widzę ogromny potencjał rozsiany po całym kraju i cholera, szkoda mi tego, że jest zaprzepaszczany, bo rodzice nie mogą z jakiegoś powodu pokazać dzieciakom jakie to jest fajne. Dajmy im szansę 😉

I jeszcze jedno. Gdyby ktoś chciał się poudczyć Javy to tylko tutaj: https://kobietydokodu.pl/ !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *