Wolność, po co nam wolność?

Mam kilka teorii dotyczących wpływu Internetu oraz wysokiego poziomu rozwoju społecznego na stan naszego krytycznego postrzegania świata nas otaczającego. Zdanie wyszło mi nawet niezłe, przydługie, ale rozsądne. Tylko, że nie o to chodzi, żeby zdania były długie, tylko o to, żeby coś przekazywały. Tak też w znanym mi sposobie przekazu. Idiociejemy z dnia na dzień. Tyle w temacie.

Dlaczego taka teza powstała w mojej głowie? Cóż. Głównie na podstawie własnych obserwacji tego co widzę. Tak właściwie to mam tu na myśli trochę pseudonaukowej papki, poruszania mas oraz tego o czym pisałem wczoraj czyli wmawiania nam niemocy lub sił nadludzkich. Może kiedyś to zjawisko zostanie jakoś ładnie nazwane? Równie prawdopodobne jest to, że już zostało nazwane ale ja w swojej ignorancji nie zarejestrowałem tego faktu. Wszystko jest prawdopodobne. Poniżej poruszę kilka kwestii, które zaobserwowałem. Na koniec postaram się napisać jedno kontrowersyjne zdanie, potem zobaczymy co z tego wyjdzie.

Płaska ziemia.

Tak, będę o tym pisał. Widzę, już minę Patrycji, w momencie przeczytania tego nagłówka. Wariat pomyśli. Znowu o tym. Tak i nie. Bo niezupełnie tak jest, że ta płaska ziemia to temat, który spędza mi sen z powiek, raczej interesuje mnie w tym aspekcie coś innego. Płaskość ziemi jest przyczynkiem na temat dyskusji o teoriach spiskowych. Jest kilka rzeczy, o których rozmawia się z fake kont lub po kątach, gdzieś tam w barach czy innych piwnicach. Chemistrails, płaska ziemia, NOPy. To takie tematy ciekawe. Trochę zastąpiły w dzisiejszych czasach rozmowy na temat lądowania na księżycu czy łapaniu czarownic.

O ile z NOPami to jest problem innej natury, o czym za chwilę, to płaskość ziemi i smugi chemiczne wydają się być wymysłem szaleńca. Chociaż chwila. Sprawdźmy to prowadząc wywód logiczny. Stawiamy sobie tezę główną.

Ktoś chce przez nami coś ukryć, bo prawda będzie przerażająca dla ludzkości, jednocześnie starając się doprowadzić do depopulacji.

Prawda jaka by nie była, faktycznie może być przerażająca. Istnieje szansa na to, że jesteśmy np. Simsami czy też Matrixem. Matematycznie oczywiście. Bo w zasadzie, odpowiednio długo żyjąca cywilizacja, mogła stworzyć dostatecznie zaawansowany program, który na bardzo wydajnym komputerze, mógłby stworzyć symulację życia, w której teraz ja siedzę i piszę ten tekst. Można to sobie wyobrazić, nawet będąc szczerym, dlaczego nie możemy założyć, że za kilka lat algorytm Simsów będzie jeszcze bardziej rozwinięty ich zachowania staną się nie odróżnialne od ludzkich?

Tylko, że teoria symulacji to coś innego niż płaska ziemia. W zasadzie ciężko mi sobie wyobrazić ten koncept w praktyce. Ziemia jest naleśnikiem, który przykryty jest kopułą. Wiecie. Truman Show. Tylko, że tam to się ledwo udało zrobić na wyspie, szczególnie, że ta wyspa się sypała w pewnym momencie, reflektory spadały.

Po za tym co to za różnica? Kiedyś ludzie myśleli, że ziemia jest płaska, słońce i księżyc zasuwają dookoła niej. No co mieli innego myśleć? Nie potrafili złapać innej pozycji obserwatora. Tylko tyle. Dlatego też durna teoria o spisku NASA i tajnej armii na Antarktydzie. Można ją sobie wsadzić między bajki. Chociaż są ludzie, którzy zarabiają na tym bardzo dobre pieniądze. Książki piszą, wykłady dają. Niesamowite to jest ale na czymś takim można zarobić, ba można z tego żyć i to nawet wygodnie.

Powiedzmy, że tajemnica tajemnicą ale co z tą depopulacją?

To jest ciekawy temat. Faktem jest, że jest nas zbyt dużo na ziemi i w takim tempie oraz takich potrzebach, będzie ciężko za chwilę. Szczęście w nieszczęściu, przynajmniej dla Europy, to niska dzietność kobiet. Szczęśliwie, bo dużo nie zjemy i przestrzeni nie będzie potrzeba ale źle bo nas mogą liczniejsze nacje, że tak powiem zasymilować. Nie ważne.

Depopulacja to jeden z mokrych snów Thanosa, będącego jednym z największych złodupców uniwersum Marvela. Jest w tym trochę racji. Jako ludzkość powinniśmy wyeksploatować naszą planetę i uciec na kolejne, po to, żeby się rozrastać. Kłopot polega na tym, że nam to nie wychodzi. Znaczy się to pierwsze całkiem nieźle nam idzie.  Tylko, że po cholerę bawić się w takie podchody? Już teraz można np. zmodyfikować wirusa tak, żeby atakował odpowiednie osoby. Może nie bezpośrednio jednego człowieka ale jakąś grubszą grupę. Powiedzmy Azjatów z całym szacunkiem do nich. Przecież ich jest najwięcej. Wpuszcza się takiego do wody w kilku dużych miastach, a potem przywozi kilka koparek i wywrotek wapna. Wiem, że brutalne ale skuteczne, a przecież o to chodzi. Można by się było bawić w podtruwanie kawałka ludzkości. Tylko, że to jest zabawa na lata i w końcu ktoś się zorientuje, komuś się to nie spodoba, wymyśli obejście. My jednak nie jesteśmy tacy głupi jak staram się udowodnić. Jakieś elity jednak są i mądre rzeczy robią.

Paranoja związane z tajemnicą i depopulacją jest zatem czymś irracjonalnym. Oczywiście nie mogę zabronić ludziom kupowania Chembusterów czy też chodzenia w folii na głowie. Jeśli chcecie, spoko. Róbcie to. To ostatecznie może wpływać na wartości estetyczne ale tylko na takie. Nic poza tym.

Nie potrafię się za to zgodzić z paniką związaną z przemysłem farmaceutycznym. Szeroko pojętym, bo to nie tylko szczepionki, ale też leki są pod lupą koleżeństwa z różnych stowarzyszeń miłośników epidemii i buraka bez wody.

Istnieją teorie spiskowe mówiące o tym, że leki są niebezpieczne, należą do nich bez dwóch zdań szczepionki, będące elementem profilaktyki. Jest w tym dużo prawdy. Każdy lek to w zasadzie trucizna. Bardzo selektywna ale jednak. Pomijając oczywiście suplementy różnej maści, te albo są placebo albo po prostu dostarczają nam witamin, których z jakiegoś powodu nie potrafimy zdobyć w sposób naturalny.

Dlaczego w takim razie, wiedząc o tym, że leki mają zabijać selektywnie bakterie, je bierzemy? Bo w ogólnym rozrachunku bilans jest dodatki. Człowiek zdrowy choć trochę wyjałowiony, za to choroba ubita. O to chodzi. Każdy lek ma oczywiście skutki uboczne. Może na nas w jakiś sposób wpłynąć. Nawet głupi ibuprom, który łykamy na potęgę, ma skutki uboczne. Zapraszam do ulotki, której pewnie większość nigdy nie miała w rękach. Po co? No jasne, przecież reklama mówi prawdę.

Dlaczego zatem czepiłem się NOPów i wrzuciłem je w miejsce, gdzie piszę też o płaskiej ziemi? NOPy nie są czym nie występującym w naturze. Zdarzają się negatywne odczyny. Ja po jakimś szczepieniu miałem gorączkę przez kilka dni. Moje koty po szczepieniach przez cały dzień skaczą trochę słabiej niż zwykle. Tylko, że to jest normalne zjawisko. Gorzej jest, jeśli po szczepieniu okaże się, że zachorowaliśmy na dziadostwo przeciwko, któremu chcieliśmy być bezpieczni. Zdarza się to niesamowicie rzadko, prawdopodobieństwo, że to się stanie jest porównywalne do dostania sraczki po łyknięciu Apapu. Jednak coś się stało w naszych głowach.

Obserwuję statystyki związane z szczepieniem dzieci z coraz to większym przerażeniem. Miejscami dochodzimy do kilku procent odmów. W praktyce oznacza to, że za chwilę zniknie obronność stadna, która nie pozwala się rozwijać wirusom. A one są. To nie jest tak, że jeśli Polio znikło ze szpitali to w ogóle nie lata sobie w powietrzu. O to, to nie. Niestety jest odwrotnie. Co gorsza niska wyszczepialność doprowadza do tego, że taki wirusik może się w spokoju rozwijać i lekko ewoluować. Smutna sprawa.

Niestety. Mechanizm jest bardzo podobny i w przypadku smug chemicznych, które nie istnieją (dobra, nie są groźne, bo na niebie coś tam niekiedy widać) i szczepień. Znalazła się grupa osób, które w to może i nawet wierzą. Nie będę się sprzeczał z człowiekiem, który powie mi, że dziecko było chore po szczepieniu, mogło być, ja też kiedyś byłem. Tylko, że obydwa elementy mają jeden smutny, wspólny mianownik. Kasę. Wszystkie porady oraz tematy zastępcze jak dziwne suplementy i gadgety, powodują, że ludzie zaczynają na tych teoriach, po prostu zarabiać. To jest najzwyczajniej w świecie scam. To samo co „Zarabiał 2000 zł nie wychodząc z domu”. Ten sam mechanizm. Dajemy człowiekowi pod rozwagę serię argumentów, które może i nie są trudne do obalenia ale bardzo proste do pokazania. Pomidory mi zwiędły, bo smugi chemiczne. Dziecko szczepiłem i ma autyzm. Woda w misce jest płaska, więc ziemia nie może być kulą.

Tak, trywializuję. Przepraszam w tym miejscu ten 0,01%% populacji, która faktycznie odczuła NOPa na własnej skórze, nie będę tego roztrząsał, może to był pech, może Deus Vult, zostawmy to tak. Tylko, że cała reszta jest perfidnie okłamywana. Prawdopodobieństwo tego, że ziemia jest płaska mniejsze niż życia w Wielkiej symulacji, NOPy i zwiędnięcie pomidorów, również jest niższe.

Teraz na poważnie. Każda akcja ma reakcję. Tak jest zbudowany wszechświat. Należy w tym wszystkim mierzyć co się bardziej opłaca. Jeśli ryzyko powikłań jest dalece mniejsze od ryzyka zarażenia to po prostu trzeba się zabezpieczyć. To trochę tak jak z prezerwatywą i sexem małżeńskim. Niby niczym się nie zarazimy, jak się pojawi dziecko to cóż, to się pojawi, nawet mamy kalendarzyk! Jednocześnie dajemy zarobić Unimilowi czy Durexowi, tak na wszelki wypadek.

Miałem zakończyć ten tekst tezą i tak zrobię. Jeśli doleciałeś, aż tutaj to cóż, jeszcze trochę tego będzie.

Uważam, że ludziom jako masie nie powinno się pozwalać myśleć.

Wiem, że to brutalne i mnie również, najprawdopodobniej umiejscawia w niskiej warstwie społecznej. Tylko, rozwalmy sobie to na czynniki pierwsze i połączmy z tekstem, gdzie pisałem o AI.

Szukamy ciągle spisko i wiedząc, że tak się dzieje, media nam je serwują. Przywołam Smoleńsk, może Sądy? Z tym Smoleńskiem to nie wiem czy chciałbym doczekać momentu, kiedy oficjalnie ktoś powie, że to wina śp. Prezydenta. Wolę, żeby stanęło na tym, że po prostu się zepsuło, seria nie fortunnych zdarzeń. Sądy? Nie wiem o co chodzi, nie rozumiem tego. Dociera do mnie jakiś bełkot i w zasadzie jest on bardzo nieskładny. Ciągle demonstracje, już sam nie wiem w jakiej sprawie i co gorsza obawiam się, że uczestnicy też nie wiedzą z jakiego powodu akurat dzisiaj przyszli demonstrować.

Co gorsza, jeśli dokopiemy się do czegoś co przynosi nam pieniądze i niezależnie jak bardzo zuchwałe by to nie było- sądy, NOPy, płaska ziemia. To trzymamy się tego konceptu. Najzwyczajniej w świecie Tak, kradzież zuchwała to się nazywa. Wyobraźcie sobie, że ludzie z tego żyją. Z organizowania demonstracji, sprzedawania koszulek czy map płaskie ziemi. Najwięcej zarabiają magicy na poziomie pseudolekarzy sprzedających buraka za grubą kasę.

Dlaczego zatem chciałbym zakazać ludziom myślenia? Odpowiedź jest prosta. Dla świętego spokoju i to mojego. Teraz siedząc i gapiąc się w ekran mam możliwość w spokoju przelać to wszystko na papier. Pizza jeszcze się piecze, kot nie ma ochoty wskoczyć na kolana, kawa jeszcze jest. Normalnie zastanawiam się czy za chwilę nie wpadnę na kogoś, kto zaraża odrą i to taką, na którą nie ma szczepień, bo przecież epidemii nie było od kilkudziesięciu lat. Może ktoś wpadnie na pomysł, żeby rozdawać na dworcach foliowe czapki lub będzie w ramach samopomocy miejskiej biegać po osiedlach i sprawdzać kto ma włączone w nocy wifi? Co gorsza, może kiedyś dostanę po ryju na ulicy, bo wpadnę na demonstrację, która broni czegoś tam o czym nie mam pojęcia i jeszcze się mnie ktoś zapyta klasycznie „za kim idziesz?” no i strzał ryj, bo mu odpalę „a chuj ci do tego”.

Gdybyśmy się nie  zastanawiali nad tym wszystkim to o wiele spokojniejsze było by nasze życie. Ktoś dyktował by nam co rano jeść na śniadanie i o której godzinie. Potem do pracy w takim samym ubranku, na koniec umyć ząbki i spać z żoną/mężem z przydziału.

Czasami zastanawiam się czy wizja świata z powieści Orwella nie byłaby lepsza, bo zdecydowanie spokojniejsza, stabilniejsza. Ktoś by kazał i byśmy to wszyscy grzecznie robili. Trochę jak krowa idąca na rzeź. Idzie, bo musi, co jej to za różnica. Krowa nie zna innego życia, jest udomowiona od setek lat i po prostu tak żyje. Spróbujcie powiedzieć krowie, że mogła by pasać się sama na pastwisku i produkować tylko tyle mleka ile potrzeba do wykarmienia cielaków? Pomijając to, że nie zrozumie, to nie będzie chciała, teraz jej dobrze.

Puenta.

Wiem, że prowokacyjnie. Zdaję sobie z tego sprawę. Pomieszałem błahe tematy z takimi trudnymi. Tymi, które są faktycznie problemem dla kilku osób.

Dlaczego to zrobiłem?

Z jednej strony chciałem wykazać sam przed sobą, że jesteśmy ofiarami scamu pod każdą postacią. Już nawet nie jest to próba naciągnięcia na drogie chińskie ubrania ale na szali jest stawiane również zdrowie i życie. Z drugiej strony nadal nie powiedziałem o mojej teorii.

Te wszystkie rzeczy jak powyżej dzieją się głównie w środowiskach względnie zamożnych. Nie mówię o tym, że obrzydliwie bogaci ludzie starają się stawiać chembustery w ogrodzie. Raczej mam na myśli klasę średnią. Taką, gdzie nie ma problemu z tym, żeby coś do gara wsadzić, jest gdzie mieszkać i w zasadzie jeśli trzeba wydać złotówki na dentystę to będą. Mam nieodparte wrażenie, że poziom stresu i brak większych problemów, powoduje, że ta grupa społeczna jest najbardziej pod wpływem wszelkiej maści dziwactw. Potwierdzają to statystyki, o których innym razem. To ostatecznie tylko teoria, teraz czas ją jakoś potwierdzić.

Ciągle się nad tym zastanawiam czy warto się nad tym rozwodzić. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to bardzo niebezpieczne, w kwestii społecznej. Powoduje dziesiątki rozłamów i zagrożeń fizycznej natury. Może doczekamy kiedyś czasów, kiedy głupota zniknie, tylko, że taka sytuacja to Orwell, cudownie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *